Kościoły stacyjne w czasie kwarantanny

1
166

Dzisiaj, w ramach ciekawostek wielkopostnych od diakonii liturgicznej chciałbym zwrócić Waszą uwagę na temat dobrze znany wszystkim oazowiczom, zwłaszcza tym starszym. Kościoły stacyjne to także owoc Wielkie Postu i wspaniała sposobność do odpowiedniego przygotowania się na spotkanie ze Zmartwychwstałym. Jak w dobie obecnego kryzysu wyruszyć w pielgrzymkę uliczkami wiecznego miasto? Zapraszam Was do tej duchowej drogi, zachęcam do modlitwy za wstawiennictwem tych, którzy swoją drogę zakończyli „wiecznym finiszem”.

„Statio” znane oazowiczom już w zamyśle ks. Blachnickiego było odniesieniem do Rzymskich pielgrzymek po kościołach tego włoskiego miasta. Z resztą, sam III stopień Oazy Nowego Życia miał odbywać się w stolicy Włoch. My dzisiaj naśladujemy tę drogę naszych braci i sióstr nawiedzając kościoły: czy to Skarżyska-Kamiennej, czy Sandomierza. Historia tych pielgrzymek sięga jednak już IV wieku.

Jak już wyżej wspomniałem w tamtym czasie zaczęła się wśród chrześcijan zamieszkujących Rzym kształtować tradycja nawiedzenia miejsc spoczynku męczenników. Tak więc pierwszy ważny wniosek. Statio nie jest samym w sobie odwiedzaniem kolejnych kościołów ale modlitwą przy grobach pierwszych męczenników. To był również czas, kiedy Kościół ustalał pewne rysy, jak miałby wyglądać okres Wielkiego Postu. Z tego okresu pochodzi znane nam dzisiaj czterdzieści dni pokuty. Inspiracją dla Kościoła był niewątpliwie post, jaki Chrystus odbył na pustyni. To jednak jeden z przykładów zawartych w Piśmie Świętym. Dużo jest, zwłaszcza w Starym Testamencie tych „40”. Droga Narodu Wybranego do Kanaanu, nawracanie Niniwy przez Jonasza czy pobyt Mojżesza na Bożej górze Horeb (dziś Synaj).

Wracając jednak do sedna, idące ze sobą w parze pielgrzymki do grobów męczenników oraz okres Wielkiego Postu kształtowały się wspólnie i do dzisiaj, w czytaniach Mszalnych można znaleźć jasne analogie do praktykowanych już wówczas pielgrzymek po mieście z wilczycą w herbie. Od samego początku w „Statio” uczestniczył papież. On przewodniczył Mszy Świętej na grobie męczenników, potem (w czasach Średniowiecza) Nieszporom i procesjom do kolejnych katakumb. Papież Grzegorz, zwany potem Wielkim ustalił pewien porządek tych celebracji. Najpierw brewiarzowa modlitwa w południe, potem procesja do kościoła-stacji, Nieszpory, Eucharystia, Agapa. Papież ten rozszerzył także praktykę pielgrzymek na okres Wielkanocny. Z czasem, kiedy coraz więcej ludzi praktykowało tę formę przeżywania Postu, papież wyznaczał dwa kościoły, które tego samego dnia pełniły „dyżur”. Kościoły w tamtych niespokojnych czasach mimo wszystko bywały niszczone, tak jak miejsca spoczynku świętych. Miejsca przeżywania stacji także się zmieniały. Ten porządek przekształcał się na przestrzeni wieków. W czasach, kiedy siedziba papieża przeniosła się do Francji (Awinion) praktyka stacji zanikła. Kościół odświeżył ją dopiero w XX wieku, a szczególnie mocno zawdzięczamy to św. Janowi XXIII.

Jeszcze słowo odnośnie tych, którzy tak naprawdę są bohaterami tych stacji. Święci męczennicy. Bardzo szybko przyjął się pewien harmonogram odwiedzin ich miejsc pochówku. Dla przykładu w środę popielcową nawiedzano kościół św. Anastazji na Palatynie, kiedy to miejsce uległo zniszczeniu, wyznaczono kościół św. Sabiny. Odwiedzano groby m.in. świętych: Marka, Anastazji, Wawrzyńca czy Kosmy i Damiana. W okresie Wielkanocnym odwiedzano chociażby Arcybazylikę papieską Matki Bożej Śnieżnej, lub po prostu Matki Bożej Większej. Swoją drogą, ciekawostka! Kościół ten jest jednym z czterech na świecie bazylik większych. To także pierwszy kościół świata zadedykowany Najświętszej Maryi Pannie. Pielgrzymki trwały i trwają od niemal 2000 lat i przetrwały w Kościele jako wspaniała forma przeżywania Wielkiego Postu.

Co my możemy zrobić dzisiaj? Zwłaszcza, gdy patrzymy na obecną sytuację. Gdy obserwując Włochy widzimy jakby opuszczony Rzym, gdy wykazując się troską o bliźniego i miłością braterską zostajemy w domach? Możemy przede wszystkim poznawać tych, którzy odmieniali oblicze Kościoła. Ja sam, ze swojego przykładu w tych dniach odkryłem św. Rocha. On w Rzymie był, chociaż tam nie spoczywają jego relikwie. Kto by powiedział że jest On patronem chroniącym przed zarazami? Dzięki tej sytuacji, poznałem Jego historię. Wierzę, że przeżyłem „Statio” razem ze świętym Rochem. Ruszaj w drogę! Odwagi!

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here