Złapać Pana Boga za nogi

0
362

Szkoła Animatora to takie dni, kiedy można Pana Boga złapać za nogi. Bardzo lubię podchodzić do SzA jak do rekolekcji. Tym razem były to rekolekcje z Niepokalaną. Może się wydawać, że już wszystko o Niej wiemy, że bardzo dobrze Ją znamy, a jednak zaskoczyła nas w Pionkach.

Na spotkaniach wręcz prowadziliśmy śledztwo, jaka mogła być przed zwiastowaniem, jak Ją postrzegano na ulicy, kiedy miała 6 lat, czy była nadzwyczajnie miła, jak powiedziała rodzicom o tym, że nosi dziecko pod swoim sercem, czy w ogóle musiała to mówić? Pojawiło się mnóstwo pytań, nie rzadko bardzo głupich, ale chyba przez te głupie pytania mogliśmy dojść do mądrych i przede wszystkim nowych wniosków.

Ale Szkoła Animatora to nie tylko spotkanie w grupach, ale raczej mnóstwo spotkań z różnymi ludźmi: piątkowe spotkanie w diakoniach m.in. świeżo powstałej Diakonii Misyjnej, spotkanie z an. Magdą Kowalik i wyruszenie w podróż po Jej wspomnieniach z Afryki oraz sobotnie spotkanie szkoleniowe, które poruszało temat walki o trzeźwość narodu. Dowiedzieliśmy się o zagrożeniach ciąży z alkoholem, czy wszystkie reklamy alkoholu są legalne, jak formować się w rodzinie i parafii czy też jak współpracować z samorządami w dziele krzewienia Nowej Kultury.

A w niedzielę chciałoby się zaśpiewać „Jesteśmy wolni, możemy iść…”. Jest w tym coś pięknego, że możemy kończyć Szkołę Animatora Eucharystią, na której kazanie głosi sam moderator, a zaraz potem świadectwo mówi nasza moderatorka – istne zwieńczenie, którego dokonują nasi oazowi rodzice. Potem zostaje już tylko zjeść śniadanie, być wolnym i iść z tym wszystkim, czego można było w Pionkach doświadczyć i podbijać świat dla Jezusa. Nie jest to łatwe, ale w końcu czego się nie robi dla świętości, prawda?