Świadectwo z KAMuzO 2017 – Julia Brendel

0
718

Moja przygoda z muzyką sięga tak naprawdę czasów mojego wczesnego dzieciństwa. Śpiewam w scholi od ponad 10 lat, co sprawiło, że ta funkcja stała się dla mnie pustym przyzwyczajeniem polegającym na „przyjdę, zaśpiewam tak, żeby było ładnie, wyjdę”. Dobrze, wszystko super, schola śpiewa ładnie, gitara stroi, ale gdzie tu Bóg, gdzie modlitwa?

W śpiewie na Mszy zapomniałam o najważniejszym – o tym, że to nie koncert, to pomoc w modlitwie, upiększenie cudu, jakim jest Eucharystia. Zdałam sobie sprawę o tym, przez czas rekolekcji. Te 10 dni były dla mnie czasem spokoju, ale i pracy z wspaniałymi osobami. Teraz już nie chce śpiewać najgłośniej, żeby kolokwialnie mówiąc „popisać się”, ale lubię się wyłączyć, posłuchać śpiewu ludzi wokół mnie, wsłuchać się w słowa pieśni, która jest modlitwą – modlitwą liczącą się podwójnie, bo kto śpiewa, modli się dwa razy. Za czas tych rekolekcji i ich owoce, które nadal rosną – chwała Panu!