Relacja z KAMuzO

0
635

Ktoś mógłby powiedzieć, że jeden weekend na skompresowanie 10-dniowego KAMuzO to za mało. Faktycznie te niecałe 3 doby były ogromnym wyzwaniem dla nas wszystkich. Nie zmienia to jednak faktu, że nauczyliśmy się wielu niezwykle wartościowych i kluczowych dla animatora muzycznego rzeczy.

Przyjechaliśmy niedużą grupą 17 uczestników, 6 animatorów oraz 2 moderatorów w czwartek po południu, w Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Spośród wszystkich punktów dnia, największe trudności sprawiała nauka melodii modlitw brewiarza, jednak myślę, każdy „OMCAMuz” wyniósł z tych zajęć sporo przydatnych informacji. Oczywiście brewiarz nie był jedyną rzeczą, której mogliśmy nauczyć się na KAMuzO. Dzień oczywiście zaczęliśmy od jutrzni, na której każdy uczestnik mógł przetestować zdobytą już w wyżej wymienionym punkcie wiedzę. Następnie poznawaliśmy budowę układu mowy oraz jak śpiewać, żeby w przyszłości nie stracić głosu w trakcie oazy wakacyjnej. Kluczową i charakterystyczną umiejętnością niemal każdego animatora muzycznego jest gra na gitarze. Nie mogło więc zabraknąć na KAMuzO również i ćwiczeń gry, na właśnie tym instrumencie. W trakcie zajęć tych poznawaliśmy lub przypominaliśmy sobie psalmy oraz melodie części stałych Mszy Świętej. W niedzielę również nauczyliśmy się obniżać i podwyższać tonację pieśni. Bardzo interesująca i przyjemna była też nauka śpiewu wielogłosowego. Zostaliśmy podzieleni na rodzaje głosów i złożyliśmy 4 różne melodie w jedną – przepiękną pieśń. Dowiedzieliśmy się również jak prowadzić scholę oraz w jaki sposób dobierać pieśni do tematyki danej Mszy Świętej. Następnie przyszedł czas na tworzenie śpiewnika. Z początku wszystkim nam wydawało się, że jest to zbyt trudne. Okazało się jednak, że nie było to aż tak ciężkie zadanie. Musieliśmy się oczywiście również dowiedzieć jak być dobrym animatorem muzycznym, gdyż oczywiście, można umieć wszystkie możliwe pieśni, ślicznie śpiewać oraz grać na wielu instrumentach. Jednak co nam po tych umiejętnościach, jeśli nie będziemy mogli się nimi dzielić. Z tej więc racji poznaliśmy idealne cechy animatora muzycznego oraz jak reagować na pewne sytuacje w trakcie oaz wakacyjnych. Było to połączone z prowadzeniem śpiewu, na którym każdy mógł spróbować swoich sił i wejść w skórę animatora muzycznego.

Każdy sprostał wyzwaniu i wielu przełamało swoje lęki pomimo tego, że wiedzy do przekazania było bardzo dużo. Wielokrotnie zajęcia następowały zaraz po sobie, nie raz bez żadnej przerwy. Nie przeszkadzało to jednak w najważniejszym – w wielbieniu Boga śpiewem i pogłębiania relacji z nim. Właśnie dlatego codziennie mieliśmy adoracje oraz rzecz jasna Msze Święte. W sobotę ofiarowaliśmy Bogu wszystkie nasze troski i zmartwienia. Wielu z nam pociekły łzy. Oczywiście jak na przyszłych animatorów muzycznych wielbiliśmy go śpiewem. Wyjeżdżając w niedzielę każda osoba miała silny niedosyt. Pragnęliśmy wiedzy, chcieliśmy dłużej przebywać w tak rodzinnej atmosferze. Mogę więc jako uczestnik tegorocznego KAMuzO ze szczerością powiedzieć, że wyjazd ten, mimo, że ekstremalnie krótki – wiele wniósł w nasze życia, pomógł zdobyć ważną wiedzę oraz przełamać lęki.

OMC* a. muz. Michał Przybyś

* O mało co…

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz!
Podaj swoje imię