Świadectwo #4 – rekolekcje „W ciszy Słowa”

0
134

Oazowiczu, oazowiczko, pewnie znasz to uczucie, gdy podczas wieczornych modlitw na rekolekcjach masz myśli pełne wrażeń, treści z mijającego dnia, wypowiedzianych słów, a w głowie słyszysz melodie tańców integracyjnych. To teraz wyobraź sobie, że po całym dniu spędzonym w ciszy, bez rozmów, bez spotkań w grupach, bez pogodnego, na adoracji co najmniej tak samo trudno jest Ci pozbierać myśli. A te przepełnione są najszczerszym, najprawdziwszym, najpiękniejszym BOŻYM SŁOWEM.

To chyba jedno z najbardziej niesamowitych doświadczeń, jakie przeżyłam podczas minionych rekolekcji. Cisza, która wydawała się być pusta, wręcz przerażająca, okazała się przestrzenią tak bardzo potrzebną do usłyszenia słów Boga, skierowanych osobiście do mnie i rozjaśniających wiele pytań, na które szukałam odpowiedzi. A więc co powiedział mi Pan? Upewnił, że moja obecność w Ruchu Światło-Życie nie jest przypadkiem, bo to on mnie do niego powołał, „nie na podstawie (…) czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski” (2 Tm 1, 9) Że powołuje mnie z miłości, a każdą moją słabość potrafi wypełnić swoją mocą, „moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 11, 9). A te słabości i wady uświadamiają mi, że nieustannie potrzebuję Jego pomocy, Jego obecności.

Pokazał mi, że sednem mojej służby Kościołowi ma być miłość, która jest u mnie jeszcze tak niedoskonała. A doskonale miłością żył Chrystus, który oddał samego siebie w ofierze, nie dla oklasków, nie dla sławy, nie dla własnych korzyści, ale właśnie z najprawdziwszej i najpełniejszej miłości. I właśnie z tej miłości mam nieść Chrystusa innym. I mogłabym jeszcze długo opowiadać o tym, jak Słowo Boże czytało moje życie podczas tych kilku dni niemal mistycznego milczenia.

Ostatniego dnia rekolekcji, podczas wyjścia w góry, Bóg dwukrotnie pokazał mi, że jestem w dobrym miejscu, w Jego miejscu dla mnie. Kiedy niemal na szczycie Babiej Góry obróciłam się i spojrzałam na rozpościerający się widok uświadomiłam sobie, jak wiele drogi już przeszłam, ale zaraz spoglądając na odległe Tatry zrozumiałam też, jak wiele mam jeszcze do przejścia i jak piękne góry przygotował dla mnie Pan. A dziecko, które mijało naszą grupę podczas dzielenia się świadectwami, powiedziało głośno: „Było warto!” Czy może być piękniejszy sposób, w który Bóg utwierdza Twoją decyzję, Twój czas z Nim spędzony? Za prawdziwą i nieustanną obecność Boga w Jego Słowie, za to, że tak pięknie odsłania swój zamysł w ciszy, tym którzy Go szukają, chwała Panu!

~ Anonim

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz!
Podaj swoje imię